Pacjenci w Obornikach: „Czujemy się uwięzieni w szpitalu

Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii w Obornikach Śląskich znalazło się w centrum sporu dotyczącego warunków pobytu pacjentów. Chorzy czują się uwięzieni w murach placówki, mimo że budynek otacza las, a świeże powietrze mogłoby wspomóc ich leczenie. Dyrekcja szpitala broni się przepisami sanitarnymi, ale pacjenci domagają się poprawy warunków życia podczas długotrwałej hospitalizacji.

Ograniczenia wprowadzone w czasie pandemii wciąż obowiązują

Największą bolączką pacjentów jest drastyczne ograniczenie dostępu do świeżego powietrza. Chorzy mogą przebywać w ogrodzie jedynie przez godzinę dziennie w dni robocze, pod opieką rehabilitantek. W weekendy i święta nawet ta możliwość znika. Sytuacja ta jest szczególnie trudna dla osób leczących się na choroby płuc, które z natury rzeczy potrzebują świeżego powietrza.

Restrykcyjne zasady wprowadzono podczas COVID-19, kiedy budynek wyposażono w system kontroli dostępu. Pacjent z nieprątkującą gruźlicą podkreśla paradoks sytuacji – osoby z chorobami układu oddechowego spędzają całe dni w zamkniętych pomieszczeniach, choć tuż za oknem rozciąga się las.

Szpital powołuje się na obowiązujące prawo

Rzeczniczka DCOPiH wyjaśnia, że ograniczenia wynikają bezpośrednio z przepisów dotyczących leczenia gruźlicy. Pacjenci w fazie prątkowania muszą pozostać w izolacji szpitalnej, aby nie stwarzać zagrożenia epidemiologicznego dla społeczeństwa. Placówka zapewnia, że chorzy mają dostęp do balkonów, tarasów oraz zajęć rehabilitacyjnych na powietrzu.

Dyrekcja podkreśla również, że pacjenci otrzymują opiekę psychologiczną, która ma pomóc im radzić sobie z trudnościami długotrwałej hospitalizacji. Szpital prezentuje swoje działania jako wypełnianie obowiązku prawnego, a nie samowolne decyzje administracyjne.

Problemy wykraczają poza kwestie spacerów

Niezadowolenie pacjentów dotyczy nie tylko ograniczonego dostępu do świeżego powietrza. Chorzy zwracają uwagę, że identyczne restrykcje dotyczą wszystkich pacjentów – niezależnie od tego, czy chorują na aktywną gruźlicę, czy inne schorzenia płuc, które nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego.

Dodatkowym problemem jest brak podstawowej infrastruktury, takiej jak pralki. Jeden z hospitalizowanych pacjentów zwraca uwagę, że leczenie może trwać nawet dziewięć miesięcy, a chorzy nie mają możliwości normalnego prania odzieży. To szczególnie dotkliwe dla osób, które muszą spędzić w szpitalu długie miesiące.

Placówka planuje wprowadzenie udogodnień

Szpital nie pozostaje obojętny na skargi pacjentów. Rzeczniczka informuje, że placówka konsekwentnie spełnia wszystkie normy sanitarne, co potwierdzają regularne kontrole. W 2024 roku szpital otrzymał certyfikat ISO, a na początku 2025 roku pomyślnie przeszedł kontrolę sanitarną.

Do końca września ma zostać uruchomiona pralnia dla pacjentów, która będzie spełniać wszystkie wymagania epidemiologiczne. To pierwszy krok w kierunku poprawy warunków pobytu chorych w placówce.

Poszukiwanie równowagi między bezpieczeństwem a komfortem

Sytuacja w Obornikach Śląskich ukazuje szerszy problem polskiej służby zdrowia – trudności w pogodzeniu rygorystycznych przepisów sanitarnych z potrzebami pacjentów przewlekle chorych. Chorzy oczekują większej swobody i zrozumienia dla swojej sytuacji, szczególnie gdy leczenie trwa wiele miesięcy. Z drugiej strony, personel medyczny musi przestrzegać przepisów mających na celu ochronę zdrowia publicznego.

Rozwiązanie tego konfliktu wymaga znalezienia kompromisu, który zagwarantuje bezpieczeństwo epidemiologiczne, ale jednocześnie nie pozbawi chorych podstawowego komfortu podczas długotrwałej hospitalizacji. Wprowadzenie pralni to pierwszy sygnał, że szpital dostrzega potrzeby pacjentów i jest gotowy na zmiany w ramach obowiązujących przepisów.